Niezapomniany wyczyn 307 dywizjonu myśliwskiego sprzed 76 lat.

Udostępnij na:

Konrad Rosicki należy do tych polskich twórców, którzy nie boją się sięgać do zapomnianych kart polskiej historii, które często zostały specjalnie pominięte w celu zakłamania prawdy. Do jednej z tych kart, która obecnie staje się coraz bardziej znana, należy historia Polskiego dywizjonu z czasów II wojny światowej, odwołującego się w swojej nazwie do grodu, który zawsze był wierny w stosunku do Polski – Lwowa.

307 dywizjon Lwowski został sformowany w miejscowości Blackpool 24 sierpnia 1940 roku. Początkowo personel stanowili przeważnie lotnicy z 5 i 6 pułku lotniczego, działających przed wybuchem wojny na wschodzie II Rzeczypospolitej (Lida- Wilno- Lwów)[1]. Bilans walk dywizjonu w czasie wojny zamyka się w statystykach 34-9-18 (zniszczonych na pewno-zniszczonych prawdopodobnie-uszkodzonych)[2].

Nieustępliwość lotników tego dywizjonu w walce z niemieckim wrogiem narodu Polskiego była przyczyną pojawiania się licznych adnotacji prasowych w czasie wojny o jego wyczynach bojowych. Do tych przykładów należy wydarzenie, jakie rozegrało się w pierwszym dniu czwartego roku istnienia dywizjonu. Tym bardziej warte jest ono przypomnienia, gdyż minęła od tego wydarzenia w tym roku 76 rocznica.

Jak informował „Dziennik Żołnierza APW”, w czasie patrolowania przez dwie czwórki samolotów dywizjonu 11 września 1943 roku doszło dwukrotnie do spotkania z niemieckimi maszynami. Wynik spotkania zaprezentował w depeszy do Naczelnego Wodza dowódca dywizjonu, pisząc: (…) W pierwszym dniu czwartego roku istnienia Dywizjonu Lwowskiego na 12 spotkanych maszyn niemieckich przez osiem Lwowskich – 5 zestrzelonych na pewno, 2 prawdopodobnie i 4 uszkodzone, bez strat własnych[3].

Jako dowód poświadczając, z jaką brawurą latali lwowscy piloci niech posłuży zapis tej walki, jaką stoczył starszy sierżant Lucjan Szempliński (nr RAF 782056): (…) idąc za dowódcą czwórki zaatakował (…) Junkersa i oddał do niego trzy serie z odległości 100 do 150 yardów, po których Niemiec paląc się poszedł pionowo w dół. Pewny pierwszej wygranej, st. sierz. Sz. zaatakował  następnie innego Junkersa, który leciał wprost na niego. Atakując łeb w łeb, Polak dał mu długą, celną serię, mijając go w odległości zaledwie centymetrów, tak iż kawałki rozpadającego się Junkersa strzaskały szybę pancerną kabiny Polaka[4]. Ten nieprawdopodobny atak polskiego myśliwca został potwierdzony w meldunku z lotu bojowego, jaki został następnie umieszczony w kronice dywizjonu przez kpt. pilota Maksymiliana Lewandowskiego, późniejszego dowódcę tego dywizjonu[5].

Właśnie o takich zapomnianych, niekiedy świadomie, polskich bohaterach tworzy swoje utwory Stopa. W coraz większym nacisku na Polskę, dokonywanym przed środowiska żydowskie, chcące przypisać niemieckie zbrodnie wojenne Polakom, aby tym łatwiej złupić nieprawnie naszą Ojczyznę, trzeba o tych niezłomnych bohaterach pamiętać, podając ich za wzór dla młodego pokolenia Polaków.

[1] W. Król, Polskie Dywizjony Lotnicze w wielkiej Brytanii 1940-1945, Warszawa 1976, s. 280.

[2] B. Arct, Polskie skrzydła na Zachodzie, Warszawa 1970, s. 98.

[3] Zwycięstwo Polaków nad Niemcami 5: 0; „Dziennik Żołnierza APW”, 1943, nr 42, s. 3.

[4] Zwycięstwo Polaków nad Niemcami 5: 0; „Dziennik Żołnierza APW”, 1943, nr 42, s. 3.

[5] https://sikorskimuseum-my.sharepoint.com/personal/admin_sikorskimuseum_onmicrosoft_com/Documents/web_files/LOT/51_59_5.pdf aktualizacja 14.08.2019 r.

Author: Krzysztof_Zabierek

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o